← Blog
Archiwum Box74
Historia pewnego chłopaka – część 7
Dla kogo
Dla osób, które chcą trenować regularnie, ale potrzebują prostego języka, konkretu i odniesienia do codziennego życia.
Z czym ten tekst pomaga
- zrozumieć problem bez obietnic na skróty
- przełożyć temat na prostą decyzję treningową
- sprawdzić, czy potrzebujesz planu, diagnostyki albo rozmowy z trenerem
W skrócie
- Najpierw nazwij problem, potem dobierz działanie.
- Lepszy jest prosty plan wykonywany regularnie niż idealny plan odkładany na później.
- Jeśli temat wraca od miesięcy, warto zacząć od rozmowy i diagnostyki.
Rozpoczęcie nowej drogi w życiu jest często naprawdę bardzo trudne.
To jest historia kogoś, kto chciał zacząć żyć zdrowiej i dłużej, lepiej. „Michał” to jego pseudonim i jako, że nie lubi on publikowania o sobie na łamach internetu, czy nawet mówienia o sobie, to uszanujemy jego prywatność. Jeżeli przegapiłeś część szóstą, znajdziesz ją tutaj.
OK, więc ostatnim razem powiedziałem, że podsumuję koszty naszego członkostwa w Box74. Moja żona jest naprawdę dobra w budżetowaniu i liczbach. Moi znajomi trochę mnie zmartwili miesięcznymi stawkami w zeszłą sobotę, ale miałem wrażenie, że trochę przesadzili. Oto liczby. Biorąc pod uwagę, że moja żona przechodzi na chwilę z treningu grupowego na indywidualny program treningowy, do czasu aż rok podatkowy się nie skończy. Ona zawsze się obżera gdy jest w stresie (w sumie ja też) i jej rozkład pracy jest dość obłożony aż do kwietnia, więc lepiej będzie jej trenować z bardziej elastycznym i indywidualnym programem, podczas gdy ja zostanę na zajęciach grupowych. Jeśli kiedykolwiek zobaczyłbyś ją w połowie marca, to jakby była zupełnie inną osobą. Myślę, że trening osobisty to może spora różnica w kosztach miesięcznych, ale jeśli to pomaga jej pozostać w dobrym nastroju i uniknąć stresu, jest to warte setki razy tyle. Oto zestawienie: Ja: 180zł miesięcznie (przechodzę teraz do grupowych zajęć Cross) Ona: 400 zł miesięcznie od następnego miesiąca (program indywidualny raz w tygodniu). Brzmi sporo w porównaniu do 49zł w sieciówce, gdzie zaczynałem, prawda? ALE obliczyła też koszty, które faktycznie oszczędzamy dzięki zmianom jakie wprowadziliśmy od czasu naszego dołączenia do Box74. Po pierwsze, już nie kupuje tych „magicznych” shake’ów i napojów, które miały zdziałać „cuda”. To 99zł miesięcznie. Nie sądzę, żeby to w ogóle działało, ale wiadomo – tak to sprzedają, żebyśmy mieli nadzieję. Po drugie, nie mogę uwierzyć, że wydawałem pieniądze na tyle bzdur. Zawsze mówiłem, że idę na piwko w soboty z chłopakami, ale tak naprawdę to było piwko praktycznie codziennie. W tym samym czasie wszystkie te przekąski, solone orzeszki (które nie są orzeszkami!), chipsy i inne… cholera, wyszło praktycznie 400zł miesięcznie. Nie chcę brzmieć jak szaleniec, ale jedzenie tego cukru rano sprawiło, że po południu zwykle czułem się strasznie. Do tej pory nie zdawałem sobie z tego sprawy. Zazwyczaj dostaję muffinkę lub coś słodkiego w pracy, żeby „zwiększyć” energię. Teraz nawet tego nie chcę. Wiem, że to daje zupełnie odwrotny efekt. Zredukowaliśmy także „budżet śmieciowy” – wszystkie luźne drobniaki w naszych kieszeniach wrzucamy do szuflady na koniec dnia, a tak zawsze rozchodziły się na pierdoły. Nie mamy też już szafki pełnej ciasteczek i innych rzeczy. Jeśli dzieci chcą czegoś słodkiego, to mówię do nich, żeby poszli i kupili to. Dostają wyliczoną kwotę, więc nie kupują na zapas. To kolejne 50 zł tygodniowo (ponad 200 miesięcznie). Nasze członkostwo już praktycznie całkowicie opłacone z tych oszczędności. Wyobraź sobie do tego, że palilibyśmy fajki, ile to mogłoby oszczędzić Ci kasy! Zazwyczaj zamawialiśmy też pizzę co najmniej raz w tygodniu, a w sezonie podatkowym praktycznie co wieczór. Po raz pierwszy dodaliśmy to wszystko. To ponad 1000 zł miesięcznie i zdecydowanie nie tęsknimy za tą pizzą teraz. Naprawdę nie wiesz, że nie czujesz się dobrze, dopóki nie poczujesz się lepiej; teraz nie chcemy już czuć się tak jak przedtem. Poważnie, to jak się czuję po zjedzeniu pizzy to istny kosmos. Mój organizm niby radzi sobie z glutenem i tak dalej, ale wszystkie te węglowodany sprawiały, że cały czas chciało mi się spać. Ostatni, największy wydatek tak naprawdę to zakupy: ubrania i randki. W tym przypadku to jednak chyba ktoś inny będzie musiał powiedzieć mojej żonie, że te rzeczy są za drogie, bo nie ma mowy, żebym to zrobił ja
Wkrótce kolejna część.
OK, więc ostatnim razem powiedziałem, że podsumuję koszty naszego członkostwa w Box74. Moja żona jest naprawdę dobra w budżetowaniu i liczbach. Moi znajomi trochę mnie zmartwili miesięcznymi stawkami w zeszłą sobotę, ale miałem wrażenie, że trochę przesadzili. Oto liczby. Biorąc pod uwagę, że moja żona przechodzi na chwilę z treningu grupowego na indywidualny program treningowy, do czasu aż rok podatkowy się nie skończy. Ona zawsze się obżera gdy jest w stresie (w sumie ja też) i jej rozkład pracy jest dość obłożony aż do kwietnia, więc lepiej będzie jej trenować z bardziej elastycznym i indywidualnym programem, podczas gdy ja zostanę na zajęciach grupowych. Jeśli kiedykolwiek zobaczyłbyś ją w połowie marca, to jakby była zupełnie inną osobą. Myślę, że trening osobisty to może spora różnica w kosztach miesięcznych, ale jeśli to pomaga jej pozostać w dobrym nastroju i uniknąć stresu, jest to warte setki razy tyle. Oto zestawienie: Ja: 180zł miesięcznie (przechodzę teraz do grupowych zajęć Cross) Ona: 400 zł miesięcznie od następnego miesiąca (program indywidualny raz w tygodniu). Brzmi sporo w porównaniu do 49zł w sieciówce, gdzie zaczynałem, prawda? ALE obliczyła też koszty, które faktycznie oszczędzamy dzięki zmianom jakie wprowadziliśmy od czasu naszego dołączenia do Box74. Po pierwsze, już nie kupuje tych „magicznych” shake’ów i napojów, które miały zdziałać „cuda”. To 99zł miesięcznie. Nie sądzę, żeby to w ogóle działało, ale wiadomo – tak to sprzedają, żebyśmy mieli nadzieję. Po drugie, nie mogę uwierzyć, że wydawałem pieniądze na tyle bzdur. Zawsze mówiłem, że idę na piwko w soboty z chłopakami, ale tak naprawdę to było piwko praktycznie codziennie. W tym samym czasie wszystkie te przekąski, solone orzeszki (które nie są orzeszkami!), chipsy i inne… cholera, wyszło praktycznie 400zł miesięcznie. Nie chcę brzmieć jak szaleniec, ale jedzenie tego cukru rano sprawiło, że po południu zwykle czułem się strasznie. Do tej pory nie zdawałem sobie z tego sprawy. Zazwyczaj dostaję muffinkę lub coś słodkiego w pracy, żeby „zwiększyć” energię. Teraz nawet tego nie chcę. Wiem, że to daje zupełnie odwrotny efekt. Zredukowaliśmy także „budżet śmieciowy” – wszystkie luźne drobniaki w naszych kieszeniach wrzucamy do szuflady na koniec dnia, a tak zawsze rozchodziły się na pierdoły. Nie mamy też już szafki pełnej ciasteczek i innych rzeczy. Jeśli dzieci chcą czegoś słodkiego, to mówię do nich, żeby poszli i kupili to. Dostają wyliczoną kwotę, więc nie kupują na zapas. To kolejne 50 zł tygodniowo (ponad 200 miesięcznie). Nasze członkostwo już praktycznie całkowicie opłacone z tych oszczędności. Wyobraź sobie do tego, że palilibyśmy fajki, ile to mogłoby oszczędzić Ci kasy! Zazwyczaj zamawialiśmy też pizzę co najmniej raz w tygodniu, a w sezonie podatkowym praktycznie co wieczór. Po raz pierwszy dodaliśmy to wszystko. To ponad 1000 zł miesięcznie i zdecydowanie nie tęsknimy za tą pizzą teraz. Naprawdę nie wiesz, że nie czujesz się dobrze, dopóki nie poczujesz się lepiej; teraz nie chcemy już czuć się tak jak przedtem. Poważnie, to jak się czuję po zjedzeniu pizzy to istny kosmos. Mój organizm niby radzi sobie z glutenem i tak dalej, ale wszystkie te węglowodany sprawiały, że cały czas chciało mi się spać. Ostatni, największy wydatek tak naprawdę to zakupy: ubrania i randki. W tym przypadku to jednak chyba ktoś inny będzie musiał powiedzieć mojej żonie, że te rzeczy są za drogie, bo nie ma mowy, żebym to zrobił ja
Wkrótce kolejna część.
Najczęstsze pytania
Co warto doprecyzować?
Czy ten tekst zastępuje konsultację z trenerem?
Nie. Ma pomóc Ci uporządkować temat. Jeśli chcesz przełożyć go na plan treningowy, najlepiej zacząć od rozmowy i sprawdzenia punktu wyjścia.
Czy Box74 pracuje tylko z osobami zaawansowanymi?
Nie. Duża część pracy dotyczy osób, które wracają do aktywności, chcą schudnąć, poprawić sprawność albo zacząć trenować bez chaosu.
Chcesz przełożyć to na swój plan?
Zacznij od rozmowy. Sprawdzimy, gdzie jesteś teraz i jaki pierwszy krok ma sens w Twojej sytuacji.
Umów rozmowę