Archiwum Box74
Czy powinniśmy bać się przyrostu mięśni?
Dla kogo
Dla osób, które chcą trenować regularnie, ale potrzebują prostego języka, konkretu i odniesienia do codziennego życia.
Z czym ten tekst pomaga
- zrozumieć problem bez obietnic na skróty
- przełożyć temat na prostą decyzję treningową
- sprawdzić, czy potrzebujesz planu, diagnostyki albo rozmowy z trenerem
W skrócie
- Najpierw nazwij problem, potem dobierz działanie.
- Lepszy jest prosty plan wykonywany regularnie niż idealny plan odkładany na później.
- Jeśli temat wraca od miesięcy, warto zacząć od rozmowy i diagnostyki.
Czy powinniśmy bać się przyrostu mięśni?
Ten temat wydaje się być adresowany głównie dla kobiet, ale nie rezygnuj drogi Panie.. może wyniesiesz z tego więcej niż Ci się wydaje!
A więc, o co chodzi?
Któryś już raz z kolei, rozmawiając z kobietami, słyszę: „…ale ja nie mogę trenować w ten sposób, bo przecież zaraz nabiorę masy i…. (tu wstawmy powód, który powoduje, że dana Pani nie chce wyglądać wg niej samej jak…. ___ <– tu wstawmy cokolwiek „nieapetycznego”).
Znasz ten scenariusz? Bo ja aż za dobrze. Czy to jest prawdziwa kolej rzeczy? JASNE, ŻE NIE.
Bo co się dzieje, gdy kobieta zaczyna trenować cokolwiek i dlaczego obawia się tego, co podała jako swój powód?
Najczęściej babki wcale nie mają „tendencji” do przybierania mięśni, aż tak bardzo, jak im się „wydaje”. To fakt. Mężczyzna buduje masę mięśniową dużo szybciej i to, co nasze kochane babki nazywają po angielsku „bulkingiem”, to tak naprawdę połączenie dwóch czynników.
Jednym z nich jest rzeczywisty przyrost masy mięśniowej – znikomy czynnik, a drugim często brak wiedzy na temat odpowiedniego odżywiania w sporcie. Naturalnym jest, że przy nagłym zwiększeniu wysiłku, wzrasta nasze zapotrzebowanie na energię. Co się wówczas dzieje? No chce nam się więcej jeść. Tzw. syndrom nagradzania powoduje, że przecież skoro „tyle się namachałam” na siłowni/stadionie, czy gdziekolwiek indziej… to przecież naturalnie mogę sobie to „wynagrodzić”. Otóż nie. Dlaczego? Bo zamiast tracić tkankę tłuszczową, nie dość, że nabieram nieco masy mięśniowej, to „tyję”, czyli po naszemu: „zwiększa się moja masa ogólna”… a to przecież wg większości z nas: „nie jest dobre!”. A co gdyby moja masa ogólna była taka sama, a zgubiłabym tłuszcz? Czy wtedy będą „przeszkadzać mi” moje „nowe” mięśnie? Wydaje mi się, że nam Twoją odpowiedź.
Kalorie to jedynie jednostka miary energii. 100kcal ze śmieciowego jedzenia, to nie 100kcal z dobrego jakościowo pożywienia. To wie już niby każdy. A jednak nadal wpierniczacie drogie Panie (i Wy też Panowie!) masę smakołyków różnej maści, bo to przecież „dozwolone”. Albo wydaje się, że zdrowe. Przecież spaliłam to wszystko na treningu. A guzik prawda. Nie tędy droga!
Jak temu zapobiec? Odpowiedź już nie jest taka prosta i każdy musi znaleźć odpowiednie, często indywidualne rozwiązanie, które będzie działać w jego/jej przypadku. Chcemy doprowadzić do odpowiedniego bilansu, a w zasadzie deficytu kalorycznego, który nie rozchwieje balansu hormonalnego naszego organizmu. Bo stąd o krok do sytuacji, w której żaden trening nie pomoże, nawet w ilości 10 jednostek na tydzień… My jesteśmy w stanie zapewnić taką kontrolę nad naszymi klubowiczami, poprzez regularny kontakt i konsultacje.
A sam fakt budowania masy mięśniowej… hm, no cóż. Mięśnie i to silne/sprawne/rozciągnięte, przydają się każdemu. Wcale nie będą wyglądać brzydko, gdy będą delikatnie zaznaczone na ciele pozbawionym tkanki tłuszczowej, która to właśnie jest Waszą przeciwniczką drogie Panie. Zaatakujmy temat w odpowiedni sposób, poprzez redukcję zbędnej tkanki, nie skupiając się przesadnie na mięśniach, które wcale nie są naszym wrogiem!
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat – wykręć telefon i zapytaj… jestem po drugiej stronie!
Pozdrawiam,
Łukasz
74 660 6600
Najczęstsze pytania
Co warto doprecyzować?
Czy ten tekst zastępuje konsultację z trenerem?
Nie. Ma pomóc Ci uporządkować temat. Jeśli chcesz przełożyć go na plan treningowy, najlepiej zacząć od rozmowy i sprawdzenia punktu wyjścia.
Czy Box74 pracuje tylko z osobami zaawansowanymi?
Nie. Duża część pracy dotyczy osób, które wracają do aktywności, chcą schudnąć, poprawić sprawność albo zacząć trenować bez chaosu.
Chcesz przełożyć to na swój plan?
Zacznij od rozmowy. Sprawdzimy, gdzie jesteś teraz i jaki pierwszy krok ma sens w Twojej sytuacji.
Umów rozmowę